niedziela, 12 października 2014

Rozdział Pierwszy

Przychodzę tu już czwarty raz w ciągu dwóch tygodni.
I sama już nie wiem, czy jest tu ktoś w stanie mi pomóc. Sami pijacy. A ta speluna... 
To ma być "lokal pod chmurką"? To miejsce się stoczyło. Popękane kafelki, zmasakrowane toalety, porozbijane szkło... 
A najgorsze jest, to że wszyscy się na mnie patrzą. Obserwują wszystko i wszystkich. 
Wgapiają się we mnie, jak sępy które czekają, aż umrę, by mogły się posilić. 
Jestem dla nich łatwym kąskiem. I mam pewność, że gdyby nie blond peruka, to dawno leżałabym w szpitalu. 
"Pani adwokat"... 
Narobiłam sobie sporo wrogów, przez te ostatnie trzy lata. Bardzo sporo... 
                                    *** 
Mija 24.46. Siedzę tu i siedzę. 
Barman kolejny raz pyta mnie, czy czegoś nie podać. 
Kiwam głową na nie, a on po raz kolejny odchodzi niezadowolony. 
Nie piję. Mam bardzo małą tolerancję na alkohol. 
Nic chyba dzisiaj nie zdziałam. 
Zeskoczyłam z drewnianego taboretu i ruszyłam przed siebie. 
Nogawki od spodni szurały po ziemi, a poniszczone buty uginały się na boki. 


Szare zakończenia ściągaczy były lekko przybrudzone i poszarpane. 

Dziura na lewym kolanie była dość spora, przez co zdawało mi się, że jest jeszcze bardziej zimno. 
Stara peruka i przyciemniane okulary wcale ze sobą nie współgrały, chociaż nadawały mi trochę tajemniczości. 
Nie mam pojęcia po co, to robię. Sprawa jest zakończona.
Ale nie mogę dopuścić myśli, że zwykły ogrodnik mógłby zabić człowieka.
Co prawda był biedny, ale mówił, że zawdzięcza Panu McCras życie. 
Jakim cudem mógłby go zabić?
Ta cała sprawa jest pod jednym, wielkim znakiem zapytania.
Do tego dochodzi piętnasta rocznica śmierci mojej mamy.
Była kobietą o dobrym sercu, zawsze się o mnie troszczyła...
Oczywiście do puki ten, ten... Nie umiem wyrazić jak bardzo nienawidzę tego człowieka. 
Wiem jedynie, że ma na imię Zayn, czy jakoś tak.
Mniejsza z tym... Poszukuję go od jakiś dwunastu lat.
Jedyne co znalazłam, to stos pociętych papierów i gazet.
Żadnych akt, żadnego nawet wyciągu z kąta. 
To nie możliwe, że człowiek który ma z dobre 29 lat, nie wychodzi z domu!
Przecież, to nie jest normalne!
Jak może żyć, nie wychodząc nawet z domu?
A może on już nie żyje?
Ugh... Nie mam pojęcia, jak myśleć, co robić...
To wszystko jest za trudne.
Chyba już nikt nie jest w stanie mi pomóc.
-Czego tu szukasz? -wysyczał przez zęby wysoki blondyn. 
-Ja? -zaśmiałam się nerwowo. -Ni-niczego? 
-Nie ładnie tak kłamać. -pokręcił głową, podchodząc coraz bliżej. 























-Ale... Bo ja... -cofałam się coraz dalej i dalej.
-Luke, ona jest ze mną. -mężczyzna podobnej postury zasłonił mnie swoim ciałem.
-To następnym razem jej pilnuj, bo już nie będę taki spokojny. -odszedł z niezadowoleniem. 
-Kim ty jesteś? -spytałam nieśmiało.
-Zdejmij tą perukę Rose. Wyglądasz idiotycznie. -jednym ruchem strącił mi kaptur z głowy.
On mnie zna? Ale skąd?
-Nie kojarzę cię. -zmarszczyłam brwi.
-Jestem... Eee, ten John! -powiedział szatyn.
-Kogoś mi przypominasz. -zmierzyłam go wzrokiem.
-Nie, wcale nie. Nie znamy się. -coś kręci...
-Na pewno? Bo mam takie dziwne wrażenie... -urwałam zdanie.
-Powtarzam. Nie znamy się. A teraz idź do domu, jest już późno. -popchał mnie w stronę chodnika. 
Chwilę później zniknął "gąszczu" budynków.
Kto to mógł być?
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hey! Mamy pierwszy rozdział. Wiem, że czekaliście, ale trochę miałam problemów, żeby to napisać....
Mniejsza z tym. Rose i nie jaki Pan "John" mają juz pierwsze spotkanie za sobą. Chyba wiecie jak tak naprawdę nazywa się "John". 
Zachęcam do komentowania. :)

7 komentarzy:

  1. Super. Masz do tego dryk. Dobrze wiesz, co zrobić aby wzbudzić dreszczyk emocji. Za co bardzo cenię autorów książek. Zapraszam do mnie.
    dreamsinmyhear.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podoba. ! Czekam na więcej. Fajnie piszesz

    this-is-paranormal.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo że nie jestem fanką 1D i jakoś nie przepadam za osobami z tego zespołu ale opowiadanie mi się podoba. Miałaś dobry pomysł.
    Moim zdaniem rozdział jest zbyt krótki. Czcionka jest trochę za duża więc źle się czyta. Na twoim miejscu wprowadziłabym więcej dodatkowych opisów. Mimo to nie jest źle. Powodzenia w prowadzeniu bloga

    http://take-a-pencil-and-draw-a-f1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe :)
    zapraszam na konkurs oasap , jesli masz ochote rowniez na wspolna obserwacje bedzie mi milo :)
    http://zielonoma.blogspot.it/2014/10/hello-halloveen.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Oh, już wiem kim jest John ;D
    Czyżby Mr. Malik?
    Hmm, bardzooo podoba mi się te opowiadanie :)
    ILYSM ;*
    Jak na razie jesteśta oba safe :)
    Pozdrawiam i czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na następne rozdzialiki ^^
    Zbudowałaś taką typową, barową atmosferę...
    I to pytanie na sam koniec, aww ciekawi mnie to!
    A w przerwie między pisaniem rozdziału a pisaniem rozdziału wpadaj do mnie na coś luźnego: http://wrozkowefanfiki.blogspot.com/ :>

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo dobry rozdział, jedyne co mi się bardzo nie podoba to czcionka przez którą naprawdę źle się czyta, ale to nie zmienia faktu, że przeczytałam z wielką przyjemnością ten rozdział i już czekam na następny ;).
    Pozdrawia Anka.

    OdpowiedzUsuń